Dziś jest piątek, 03. września 2010, imieniny: Joachima, Liliany, Szymona
Moje konto Przeglądaj książki Opróżnij koszyk Sprawdź koszyk i wyślij zamówienie


CZYTELNIA
Kliknij w okładkę by dowiedzieć się więcej o książce.
























statystyka




Najnowsze artykuły i promocje
2010-08-18 08:51:02
Najnowsze artykuły:


Szkolenia za PÓŁ ceny:
Zawsze warto COŚ dla siebie zrobić. A najlepiej zainwestować w siebie. Bez zbędnych ceregieli uwierz, że jesteś dla siebie najlepsza inwestycją, jaką masz. TY decydujesz o tym, kim będziesz i jak daleko zajdziesz w życiu. To inspirująca perspektywa. Dowiedz się, jak zapisać się na szkolenie za PÓŁ ceny >>


Jak się wzajemnie ranimy
2010-08-18 08:40:13

Wyobraź sobie pudełeczko z puzzlami dla dzieci. Niech nie będą to duże puzzle - ot 32 elementy, nie więcej. Każdy z tych puzzli odpowiada jakiemuś członkowi rodziny. Każda z osób w tej układance, ma najgłębsze relacje z tymi osobami, z którymi styka lub stykała się najczęściej. Przeważnie z rodzicami i dziadkami.

A teraz weź inne pudełko puzzli. Wygląda niemal identycznie - też ma 32 elementy, też składa się puzzli o tej samej wielkości. Zasada układania też jest taka sama. Ale na tej układance jest inny obrazek do ułożenia.

Zatem element z pierwszej układanki nawet pasujący do drugiej kształtem i wielkością, po włożeniu nie może zastąpić innego puzzla, bo ma zupełnie inny obrazek. Zaś puzzle ułożone z elementów stanowiących części wielu różnych układanek, będą nieskładnie wyglądającą mozaiką pozbawioną sensu.

I w taki właśnie sposób można odnieść puzzle do naszego codziennego życia. Każda rodzina to inna układanka, z własną indywidualną historią z własnym porządkiem zasad wychowawczych, przekonań, rytuałów, przyzwyczajeń, poglądów i wyznawanych wartości. Każda rodzina reprezentuje inny system znaczeń. Jest odrębną zindywidualizowaną całością.
Najlepiej wychowany syn z rodziny numer 1 może okazać się pozbawionym zasad nicponiem dla rodziny numer 2. I to jest właśnie punkt w którym zaczyna się "pod górkę".

 

Moja córka zasługuje na kogoś lepszego niż TY!

Jestem niemal pewna, że takie zdanie wypowiedziane bezpośrednio lub pośrednio usłyszał niemal każdy facet na świecie od rodziców swej wybranki. I choćby był nie wiem jakim twardzielem, na pewno dotknęły go te słowa.

Każdy chce być dobry, lepszy lub najlepszy. Może to być wybrana dziedzina życia, a może to być całokształ życia.  Usłyszenie, że się nie dorasta do pięt jakimś innym osobom, które nota bene wcale nie muszą dla nas samych być ideałami, boli. A relacja budowana na bólu, na zranieniu, na pretensjach z góry skazana jest na porażkę.

Bo jak narzeczony ma kochać przyszłą teściową, gdy dowiaduje się, że jest dla niej nikim? Jak para ma tworzyć własny system rodzinny, jak pomiędzy partnerów wkradają się w dobrej wierze zatruwając życie,  rodzice obu stron? Na pewno pamiętasz, jak skończyła się miłość Romea i Julii opisana przez Szekspira.

"Lecz gdy nienawiść pierś ojców pożera,
Fatalna miłość dzieci ich jednoczy
I krwawa wojna, co z wieków się toczy,
W cichym ich grobie na wieki umiera.

Miłość, kochanków śmiercią naznaczona,
Wściekłość rodziców i wojna szalona,
Zerwana późno nad mogiłą dzieci,
Przed waszym okiem na scenie przeleci."

Opisaną w dramacie śmierć związku można rozumieć dosłownie, ale można też ją ująć metaforycznie.  Śmierć związku to jej ewidentny koniec. Rozstanie. I cierpienie.

 

Nie można żyć między młotem, a kowadłem

A tak żyje bardzo wiele par. Pomiędzy wybrankiem serca, a rodzicami. Co się nie zrobi zawsze któraś ze stron jest niezadowolona. W takich relacjach rodzina zamiast dawać wsparcie, zaczyna skutecznie dzielić - zarówno partnerów, jak i siebie. Partnerzy zaczynają zauważać swoje wady, których wcześniej nie zauważali i się o to kłócić. Dodatkowo stając przed obliczem swoich rodziców, broniąc ukochanej osoby narażają się na krytykę i lekceważący stosunek do respektowania swoich potrzeb, więc... przestają o nich mówić. Po rodzinnej scysji wracają do swoich partnerów i... jest jeszcze gorzej.

Najbardziej dobrany związek może nie być w stanie przetrwać takiej próby.

 

Jak wyzwolić się z toksycznych relacji?

Metoda jest zawsze ta sama - zdecydować się żyć na własny rachunek. Postępować zgodnie ze sobą i swoimi wartościami, nawet jeśli stoją w opozycji do tych, które wyniosło się z domu. Każdy dorosły człowiek, ma prawo przeżyć swoje życie w taki sposób, jak sam chce. To tylko jedna decyzja.

Z niej wyrastają, jak grzyby po deszczu wszystkie następne:

  • jak chcę, aby wyglądało moje życie
  • czego oczekuję w życiu od siebie
  • czego oczekuję od mojego partnera
  • jaką politykę przyjmiemy w relacjach z naszymi rodzicami
  • jaką politykę przyjmiemy w relacjach z naszymi znajomymi
  • co jest dla nas, jako dla pary najważniejsze
  • jakie są nasze główne wartości
  • jak będziemy się komunikować w sytuacji kryzysowej
  • itd :)


Wyzwolenie się z toksycznego wpływu dowolnej osoby, polega na odcięciu się od jej mocy. Tak długo, jak długo człowiek pozwala, by ktoś inny wyrządzał mu przykrości, tak długo relacje będą zaburzone.

 

Metoda wyzwalania się

To jacy jesteśmy wynika ze wcześniejszego ukształtowania nas samych przez innych ludzi. Zatem sposób w jaki się zachowujesz jest  pewnym wyznacznikiem rodziny z jakiej się wywodzisz.Tak samo, jak każda osoba,  która działa na Ciebie w sposób toksyczny.
Zanim więc zacznie się toksyczną osobę krytykować i wytykać jej zbyt wielką ingerencję we własne życie, warto przyjrzeć się relacjom tej osoby z jej rodziną, aby zrozumieć jej sposób postępowania.

To da ci oręże do późniejszego starcia i zapoczątkowania nowej relacji z otoczeniem. Bo wiadomo - im silniejsze więzy pomiędzy poszczególnymi osobami w rodzinie, tym trudniej je przerwać. Zatem skoro tak jest , to zamiast je przerywać, warto obserwować poszczególne relacje i zastanawiać się "DLACZEGO tak się dzieje?", "Dlaczego takie wydarzenie miało miejsce?", "Dlaczego on/ona zachował się w taki sposób?".

Toksyczność którą się tak boleśnie odczuwa, jest efektem braku systemu obronnego na sprawiające przykrość doznania.

Pamiętaj, że każde ludzkie postępowanie – czy to świadome czy nie – ma pewien ukryty cel. Każdy na coś liczy i czegoś oczekuje. Świadomość tego co to jest, sprawi, że zrozumienie postępowania i funkcjonowania społecznego innych będzie dla Ciebie zdecydowanie łatwiejsze i bardziej efektywne. Tak samo, jak dla pozostałych osób w Twojej rodzinie :)

Jeśli masz trudność w wyzwoleniu się od toskycznych relacji z inną osobą, zachęcam Cię do kontaktu z psychologami-konsultantami Psychorady, którzy w sposób życzliwy postarają Ci się pomóc w rozwiązaniu tych problemów >>



Jaki pan, taki kram
2010-08-12 12:18:08

Autor: Aneta Stynska, psychorada.pl

Na pewno znasz takie porzekadła ludowe „niedaleko pada jabłko od jabłoni”czy „jaki pan taki kram” albo ich odmiany. To nasze skróty myślowe, dzięki którym, zamiast zastanawiać się nad jakimś zachowaniem drugiego człowieka, stosujemy szybki schemat myślowy.

Najczęściej tego rodzaju schematów używa się podczas rozmów na temat osób trzecich, które zrobiły coś złego. W takich sytuacjach niemal mechanicznie je powtarzamy, np.gdy za kradzież do więzienia idzie młody chłopak, którego ojciec też kiedyś odbywał karę pozbawienia wolności, to przeważnie mówi się „no tak, czego to się było spodziewać, jaki ojciec taki syn”.

Albo jeśli dziewczyna skacze z przysłowiowego kwiatka na kwiatek, notorycznie wikłając się w niefortunne romanse, a pochodzi z rodziny w której takie zachowanie było chlebem powszednim, to też nas to nie dziwi, bo w końcu „jaka mać, taka nać”.

Takim samym stwierdzeniem skwitujemy rozwody ludzi pochodzących z rodzin rozwiedzionych czy alkoholizm dziecka, wytłumaczymy alkoholizmem rodzica. Takie widoczne gołym okiem zachowania łatwo jest zauważyć i je skomentować.

Ale notorycznie zapominamy, że te same porzekadła można odnieść do nas samych, działajacych codziennie w wielorakich drobnych kwestiach. A szczególnie w kwestiach dla nas najważniejszych, bo dotyczących życia rodzinnego.

Przeważnie jest tak, że dwoje młodych ludzi zaczyna pałać do siebie wielkim romantycznym uczuciem, następnie z miłości zamieszkuje razem, czy bierze ślub, jakiś czas żyje na wspomaganiu endorfin miłosnych, a potem przychodzi rozaczarowanie, bo... miało być inaczej. Przede wszystkim miało być bardziej „na dobre” niż „na złe”, a czas pokazuje, że zaczyna się dziać między partnerami więcej złego. Podobne mechanizmy możesz zaobserwować wśród osób z którymi pracujesz, czy spotykasz się towarzysko.

Idealne życie czy idealna miłość, w którą wierzymy, którą hodujemy w swoich sercach, podlewając ją codziennie swoimi marzeniami i wyobrażeniami o doskonałym życiu, to fikcja, do której można, a nawet warto dążyć, ale obowiązkowo mając w pamięci, że to będzie efekt końcowy naszych wspólnych działań.

Jest wiele teorii mówiących o tym, na jakiej podstawie ludzie się dobierają w pary, co ich do siebie przyciąga, co przybliża. Wiele się mówi zarówno o roli podobieństw, jak i o roli przeciwieństw i to zarówno w związkach miłosnych, jak i partnerskich czy koleżeńskich. Stopień zaangażowania w daną relację jest nieistotny. Istotne są nasze wyuczone zachowania.

Poza biologicznymi mechanizmami, koktajlem feromonów, uwarunkowań społecznych i kulturowych jest coś jeszcze – to nasze często nieuświadamiane potrzeby, które nasz mózg chce zaspokajać, po to, by nas uszczęśliwiać oraz głęboko zakorzenione wzorce zachowań wgrywane przez całe dzieciństwo, okres dojrzewania czy młodość, a następnie przez nas samych utrwalane.

Jeśli świadomie nie podejdzie się do określenia czego naprawdę pragnę od siebie i swojego życia, to spędzi się życie podążając jakąś drogą bez celu.

To jak z podróżami. Możesz mieć marzenie o podroży w góry. Aby je zrealizować masz dwie drogi:

  • możesz zaplanować, że w określonym dniu pojedziesz na dworzec, kupisz bilet do miejscowości, która jest najbliższa celowo Twojej wyprawy, wsiądziesz we właściwy pociąg, dojedziesz na miejsce i przejdziesz wcześniej zaplanowaną trasę szczytami górskimi. Mając dobrze zaplanowaną podróż, szanse na niepowodzenie możesz wyeliminować niemal do zera.
  • możesz tez zaplanować, że któregoś dnia pojedziesz na dworzec i złapiesz jakiś pociąg i jakoś się dostaniesz w te góry.

Każda z dróg przybliża Cię do celu, z tym, że pierwsza Cię do niego prowadzi w sposób przez Ciebie ustalony, świadomy i pewny. Druga to leniwy plan do zrealizowania w bliżej nieokreślonym nigdy. I tę drugą drogę wybiera większość ludzi.


Nie uda Ci się być szczęśliwym i realizować życia swoich marzeń

  • jeśli nie zadecydujesz CZEGO konkretnie chcesz od swojego życia,
  • jeśli nie ustalisz drogi, którą podążysz by zrealizować swoje pragnienia
  • i jeśli nie wyruszysz w tę drogę.



Sprawdź jaki jest Twój kram!
Aby sprawdzić czy podążasz właściwą drogą zrób proste ćwiczenie:
  • Wypisz wszystkie Twoje własne zachowania, które chcesz w sobie zmienić. CO to za zachowania? Nazwij je.

    np. jeśli zawsze podczas dyskusji na trudne tematy zaczynasz podnosić głos, czy wręcz krzyczysz i nie panujesz nad tym co mówisz

  • Zastanów się CZEMU czy z jakiego powodu tak postępujesz? Zastanów się DLACZEGO chcesz zmienić dane zachowanie? Co Ci w nim przeszkadza? Co utrudnia Ci życie? Co oddala Cię od życia idealnego, które chcesz wieść?

    Pomyśl dlaczego tylko w taki sposob wyrażasz Może tak dyskutowali Twoi rodzice i znasz tylko taką formę komunikowania się z innymi. A może Twoje rodzeństwo zawsze chciało Cię przegadać, i jedyne co Ci pozostało, aby przeforsować swoje zdanie to krzyk. A może nigdy nikt nie chciał z Tobą rozmawiać i teraz to sobie rekompensujesz złością? A może jeszcze coś innego?

  • Opracuj PLAN zmiany – krok po kroku wymyśl (i zapisz) konkretną procedurę, co zrobisz w tym konkretnym momencie, aby zachować się inaczej.

    Co pomoże Ci to zmienić? Co zrobisz, aby zauważyć, ze zbliża się moment, w którym podniesiesz głos? Co zrobisz, gdy usłyszysz, że krzyczysz? Co powiesz osobie z którą właśnie rozmawiasz? Czy możesz poprosić osobę z którą dyskutujesz, aby zwróciła Ci uwagę, że krzyczysz? Czy przerwiesz dyskusję? Z jakim wytłumaczeniem? Kiedy do niej ponownei wrocisz? Opracuj całą procedurę na taką okoliczność i się jej naucz na pamięć ;) To bynajmniej nie żart. Jeśli coś dobrze zapamiętasz, będziesz umieć to zastosować w sytuacji kryzysowej. Pewnie nawet wtedy, gdy czujesz się wyjątkowo nie ws osie, a ktoś Cię zapyta ile to jest 4 x 4? - to bez wahania odpowiesz. A odpowiesz właśnie dlatego, że kiedyś do znudzenia ktoś Cię przepytywał z tabliczki mnożenia.

  • Wyznacz TERMIN od którego zaczniesz to robić.
    Najlepiej ustal, że zaczniesz wdrażać nową procedurę swojego zachowania, od najbliższej nadarzającej się okazji
  • I zacznij to robić :)

________________________________________________________________
Jak polepszyć jakoś swojego życia - profesjonalnie, skutecznie i anonimowo?

  • Załóż konto lub zaloguj się
  • Poznaj nasze konsultacje, szkolenia i programy psychoedukacyjne!
  • Wybierz ten, który Ci najbardziej odpowiada
  • I postaw na najwyższą jakość Twojego życia!


Po co komu rozwój osobisty?
2010-08-05 15:08:19

Autor: Aneta Stynska, psychorada.pl

Jeśli by rozwój osobisty był taki prosty, jak piszą to zapewne każdy by przeszedł pewien proces szkoleniowy i od razu byłby wyzwolony z niewłaściwych zachowań. Czy zdarzyło Ci się tak myśleć?

To bardzo logiczne myślenie, bo przecież skoro tyle się mówi o potrzebie czy wręcz konieczności rozwoju osobistego, a jednocześnie tak mało osób osiąga sukcesy w swoim życiu, to znaczy, że ten cały rozwój osobisty, jest po prostu przereklamowany.

I jeśli tak myślisz, to nie przejmuj się. Wiele osób tak myśli, ponieważ rzadko kto, tak naprawdę rozumie istotę rozwoju osobistego i jego cel.

Posłużę się tutaj analogia szkoły do której uczęszczamy – w wieku 7 lat idziesz do szkoły podstawowej, która trwa np. 8 lat. I wiesz, że w te 8 lat będziesz się uczyć podstawionych informacji o świecie. Po tym czasie masz możliwość udania się do gimnazjum i kontynuowania edukacji.

Potem masz kolejną możliwość wybrania szkoły specjalizującej Cię w jakimś wybranym przez Ciebie aspekcie np. Liceum Plastyczne. A potem, jeśli nadal interesuje Cię dany kierunek, możesz go studiować, czyli zgłębiać dalej, np. na studiach.

Potem, możesz kształcić się jeszcze bardziej czy to na studiach podyplomowych czy doktoryzują się.

Ale będąc w 1 klasie szkoły podstawowej nie wiesz tego. Idziesz do szkoły, bo wysyłają Cię do niej rodzice, bez jakiegoś konkretnego celu edukacyjnego. Po prostu taki jest ich obowiązek.

Identycznie działa to w przypadku rozwoju osobistego – masz obowiązek przeżyć wspaniałe życie. Więc próbujesz znanymi sobie środkami osiągnąć ten cel. Słuchasz rodziców i opiekunów, tego co mówią i piszą w mediach, doradców, trenerów i innych ekspertów. Z częścią ich opinii się zgadzasz, z częścią nie. Czytasz poradniki, artykuły, chodzisz na szkolenia i mimo że wiesz coraz więcej, możesz zacząć się czuć „wiem że nic nie wiem”. Możesz też sądzić, że wiesz tak dużo, że właściwie możesz przestać się samodoskonalić. Możesz też zwyczajnie nie mieć czasu na zajęcia psychoedukacyjne czy też stracić wiarę w to, że Ci pomogą.

Mało osób wie, że rozwój osobisty to nie 8 lat, ani nie 12 czy 16... Rozwój osobisty człowieka trwa dokładnie tyle ile całe jego życie.

Codziennie dokonują się w Tobie subtelne zmiany, codziennie doświadczasz czegoś nowego, codziennie zauważasz inne aspekty danego zagadnienia – to właśnie jest rozwój. To jak nim pokierujesz to druga sprawa. Możesz obserwować zachodzące zmiany i nic z nimi nie robić, twierdząc „takie jest życie” lub coś podobnego, a możesz zastanowić się „hm... ciekawe z jakiego powodu TO mi się dzieje,” i poszukać odpowiedzi w SOBIE. Nie w innych czy w złym świecie. W sobie.

To czy będziesz szczęśliwy czy nie zależy tylko od Ciebie. Uświadom to sobie.

  • To czy będziesz tkwić w ograniczających Cię relacjach i układach, zależy tylko od Ciebie. Uświadom to sobie.
  • To czy pozwolisz innym notorycznie wpływać na swoje życie, zależy tylko od Ciebie. Uświadom to sobie,
  • To czy zaczniesz żyć tak jak Ty chcesz, zależy tylko od Ciebie. Uświadom to sobie.
Przez całe lata byłeś poddawany słuchaniu różnych stwierdzeń, na swój temat, na temat innych, na temat świata, na temat życia, na temat pieniędzy. Na każdy temat. Twoją głowę wypełniają tysiące, jeśli nie miliony poglądów, które nie zostały przez Ciebie przemyślane, ale wgrane Ci przez innych.

  • Zostałeś uwarunkowany, by żyć tak, jak teraz żyjesz.
  • Zostałeś uwarunkowany, by być tym kim teraz jesteś.
  • Zostałeś uwarunkowany, by spełniać taką, a nie inną rolę społeczną.
Cała masa ludzi się o to postarała – poczynając od najbliższych Ci osób, kończąc na autorach książek z krajów o których wcześniej nie słyszałeś. To oni Cię stworzyli, a Ty im na to pozwoliłeś.

I nie obwiniaj ich za to. Nie mieli złych intencji, uczyli Cię jakim masz być, bo nie wiedzieli, że możesz być kimś innym. Nie wiedzieli, bo nikt ich tego nie nauczył, nikt im o tym nie powiedział. Chcieli Twojego dobra, i tworzyli je na swoją modłę. Odpuść więc im. Odpuść i wybacz wszystkim osobom, które uważasz, że Cię skrzywdziły. Wybacz sobie, że słuchałeś tych wszystkich rad, mądrości i przesądów, które Cię ograniczały i kaleczyły. Wybacz wszystko i... Zacznij tworzyć swoje życie tak, aby było dla Ciebie jak najlepsze.

To właśnie cel rozwoju osobistego – ulepszyć swoje życie.

  • Jeśli masz 20 lat, to przez 20 lat słuchałeś poglądów innych osób.
  • Jeśli masz 50 lat, to przez 50 lat słuchałeś poglądów innych osób.
  • Jeśli masz 70 lat, to przez 70 lat słuchałeś poglądów innych osób.
Nie łudź się więc, że w ciągu jednego czy 10 szkoleń, uda Ci się nagle zmienić.

Twoje zmiany czy to w zwyczajnym życiu czy w życiu w którym koncentrujesz się na swoim rozwoju osobistym są subtelne, i przebiegają niemal niezauważalnie. Czasem będziesz mieć jakąś myśl, zainspirowaną przeczytaną książką, szkoleniem czy rozmową z kimś, i ta myśl, będzie przełomem. Będziesz ją nosić w sobie, zastanowisz się nad nią kilka razy, dostrzeżesz jej sedno, zrozumiesz jaki ma związek z Tobą i po przemyśleniu puścisz wolno. Co więcej może nawet o niej zapomnisz.

Ale ona nie zapomni o Tobie. Będzie już w Twojej głowie, tak samo jak wszystkie inne myśli przed nią. Ale będzie myślą, Twojego rozwoju osobistego. Będzie myślą nowej jakości. I ona w sposób podświadomy będzie już pracować na Twoją korzyść, będzie tworzyć nowego Ciebie.

Po jakimś czasie dołączy do niej myśl druga i trzecia i każda kolejna będą razem tworzyć nową siatkę myśli sprawiających , że jakość Twojego myślenia, a tym samym jakość Twojego życia będzie się zmieniać. I Ty odczujesz tę zmianę. Nieważne jakiej sfery Twojego życia będzie ona dotyczyć, ale po prostu ją poczujesz. Któregoś dnia stwierdzisz „o kurcze, tyle lat robiłem X, a przecież mogę robić Y” i poczujesz wielką lekkość od tego co Cię ograniczało. Poczujesz się wolny w tym aspekcie. To Twoje zwycięstwo. I takich zwycięstw będziesz mieć bardzo wiele – o ile oczywiście świadomie będziesz zajmować się swoimi myślami, odczuciami, pragnieniami, itd.

Może jesteś nauczycielem, i pracujesz w szkole. Może wybrałeś tę pracę dlatego, że ktoś Ci tak doradził, że to będzie dla Ciebie dobre, a może wcale nie czujesz się w tej szkole dobrze. Może horda rozwrzeszczanych dzieci działa Ci na nerwy i najchętniej byś je wszystkie zakneblował i zajął się.... no właśnie – czym byś się zajął gdybyś nie musiał myśleć o wszystkich ograniczeniach jakie masz teraz? Czym byś się zajął gdybyś nie musiała martwic się pieniędzmi? Czym byś się zajął gdybyś znowu był wolny? Co Ci sprawia przyjemność, a tego nie robisz, bo nie masz kiedy?

Kim chcesz być? I dlaczego tym kimś jeszcze nie jesteś?

Myśl o tym co lubisz robić, myśl o tym co sprawia Ci przyjemność, myśl o tym jak wspaniałe życie możesz wieść.

A potem pomysł o wszystkim tym co Cię na drodze do twojego szczęścia ogranicza.

Możesz mieć wiele takich myśli. One Cię stworzyły i tworzą. Albo się im poddasz, albo zaczniesz świadomie podchodzić do tego co myślisz i jak to na Ciebie wpływa.

Wybór własnego szczęścia, wybór rozwoju osobistego, to decyzja na całe życie. Twoje szczęście jest więc twoją decyzją. Nie jest przypadkiem – jest twoją świadomą decyzją.

Na początku tej drogi będzie wiele myśli kłębiło się w Twojej głowie. Będą to myśli o tym byś był szczęśliwy i sposobach w jaki możesz to uzyskać. Ale będą tez myśli przeszkadzajki, które będą chciały, abyś zawrócił z nowej drogi myślenia. To naturalne, ze będą pojawiać się wątpliwości a nawet chwile zwątpienia. Na tym polega właśnie rozwój.

Przypomnij sobie jakąś bajkę z dzieciństwa – przeważnie w większości z nich główny bohater, aby osiągnąć szczęście musiał przejść długą i trudną drogę, naszpikowaną nieprzyjemnościami, by w końcu osiągnąć upragniony cel. Przeważnie tez doświadczał chwil zwątpienia. Jednak cel – jego przyszłe szczęście – dodawało mu wiary w siebie i odwagi. Na końcu bajki zaś, otrzymywał to co chciał.

Wbrew pozorom, życie od bajek się wiele nie różni. Ty jesteś głównym bohaterem swojego życia. Ty masz jakiś cel, który chcesz osiągnąć, Ty wyruszasz w drogę życia, by go osiągnąć. Jedyne co różni życie od bajek to to, że w bajkach bohater zawsze osiąga swój cel. W życiu, chwile zwątpienia i myśli przeszkadzajki mogą to skutecznie uniemożliwić. I właśnie dlatego warto czytać poradniki, chodzić na szkolenia czy rozmawiać z innymi osobami które są na tym samym szlaku, by nabierać sił, zregenerować się i iść dalej. Iść by osiągnąć to co chcesz.

Każdy człowiek ma jeden cel w życiu – chce być szczęśliwy.

Ale różni ludzie inaczej widzą szczęście. Jedni widzą je jako udany związek małżeński, rodzinę i wianuszek dzieci, inni widza szczęście w postaci eksponowanego stanowiska i wysokich zarobków, inni po prostu chcą być bajecznie bogaci, a jeszcze inni mieć to wszystko naraz. I to wszystko jest jak najbardziej OK. Jeśli coś Cię uszczęśliwia i jest w zgodzie z naturalnym porządkiem świata, to jest to ok. Co więcej masz do tego prawo.

Każdy z tych celów – szczęśliwa rodzina, super stanowisko, bogactwo – jest uwarunkowane przez twoje potrzeby, które nie były spełniane wcześniej lub jest substytutem tego czego Ci faktycznie brakuje. Kombinacji może być wiele. Cel jest jeden – to wszystko ma dać Ci szczęście.

Dążąc do swoich celów zawsze zadawaj sobie pytanie – Po co to robię? Dla kogo? Czy na pewno dla siebie?A jeśli tak to w jakim celu? Co mi to naprawdę da?

Staraj się rozważać wszystko to co robisz. Analizując swoje wybory, poznasz siebie lepiej. A znając siebie lepiej, łatwiej Ci będzie zejść do swojego wnętrza, na najniższą głębokość. Im lepiej znasz siebie, tym lepiej wiesz kim jesteś. Wiedząc kim jesteś możesz lepiej zaplanować swoje dalsze kroki w życiu. Twoje wybory będą wtedy świadome, i będą płynąć prosto z Twojego wnętrza, zamiast być podyktowane sugestiami osób trzecich.

Inni ludzie mogą być tylko i wyłącznie Twoimi drogowskazami, takimi znakami drogowymi. Ktoś Ci mówi, „uważaj, nie inwestuj na giełdzie, bo wszystko stracisz” , a Ty zamiast pomyśleć „o kurcze, ma człowiek rację, nie będę więc inwestować”, pomyślisz „Ok, mogę stracić, ale mogę też zyskać. Wszystko zależy od tego czy mam odpowiednie kwalifikacje ku temu i wiedzę. Jeśli mam to ok, inwestuje od razu. Jeśli nie ma, to szukam eksperta i zobaczę, co ten ekspert od finansów mi powie. Potem znowu się zastanowię, zanim podejmę właściwą decyzję”.

Różnica w tych dwóch podejściach jest ogromna – podejście pierwsze stosuje większość znanych mi osób – ktoś coś powie, a oni się do tego stosują, niezależnie od tego czy ten ktoś jest ekspertem w danej dziedzinie czy nie. Podejście drugie – pokazuje osobę uważną, otwartą na sugestie i zdanie innych, ale nie ulegającej wpływom osób trzecich. Osoba taka rozważa za i przeciw, szuka porad ekspertów, i dopiero potem podejmuje decyzje. I może albo zainwestować albo nie. Ale droga jaka wykonała do momentu decyzji jest drogą świadomego siebie, swoich możliwości i praw człowieka. Osoba pierwsza, poszła na życiowa łatwiznę i centralnie olała temat.

Wiele się mówi o tym, że grzeczne dziewczynki nie osiągają sukcesów w życiu. Zapomina się o grzecznych chłopcach :) Mówiąc „grzeczni” mówimy o tym, że są to osoby, wychowane czy też uwarunkowane w taki sposób, aby ulegały wpływom osób trzecich. Mama i taka mówią „nie chodź na naukę tańca, co z tego, że kochasz taniec, lepiej zostań ekonomistą, bo to da Ci pieniądze na życie w przyszłości” - a Ty nim zostajesz i marnujesz sobie życie na kilka sposobów.

  • Po pierwsze - pozwalając by ktoś decydował o twoim życiu, wbrew Tobie. Opierasz swoje najbliższe 50 czy nawet 60 lat na decyzji osób, które nie są zawodowymi tancerzami.
  • Po drugie – pozwalasz sam sobie robić coś wbrew Tobie. Skazujesz się przez to na cierpienie, bo wyrzekasz się sam siebie. To niemal jak gwałt. Gwałt na Tobie. Co więcej sam na to pozwalasz, więc stajesz się ofiarą tej sytuacji. A potem wielu innych...
  • trzecie – zmuszasz się do robienia czegoś, czego nie lubisz, więc nie będziesz mieć fajnego zawodu, fajnej pracy, fajnego życia. Będziesz sfrustrowanym nieudacznikiem mającym ciągle do kogoś pretensje o swój nieszczęśliwy los. Do rządku, do systemu społecznego, do żony, do męża, do dzieci, do rodziców, do znajomych. Kto wie, czy to nie sprawi, że zaczniesz wieść podwójne życie, unieszczęśliwiając dodatkowo poza sobą , kolejne osoby...
  • Po czwarte – możesz w przyszłości do swoich dzieci zrobić dokładnie to samo... Skazując je na takie samo życie jakie Ty masz.

A prawda jest taka, że masz wpływ na to kim jesteś, co robisz, z kim się spotykasz. Masz prawo nie zgodzić się z opinia innych osób i podążyć swoją drogą. Możesz studiować ekonomię i jednocześnie codziennie mieć treningi taneczne. Wtedy dopiero będziesz mógł wybrać, co faktycznie jest dla Ciebie ważne, co Cię kręci, co Ci sprawia większą przyjemność. Może jedna z tych dwóch czynności, a może żadna z nich. Znowu staniesz przed wyborem „co dalej? Co wybrać? Co jest dla mnie najlepsze?”

Im więcej wyborów podejmiesz, tym lepiej.

Bo to przykłady tego, jak bardzo świadomy siebie jesteś, jak bardzo masz wpływ na swoje życie, swój los i swoje szczęście. To stawia Cię dopiero w szeregu osób „dojrzałych”. Osoby, które nie podejmują samodzielnych przemyślanych decyzji prowadzących ich do szczęścia, nie są osobami dojrzałymi. To dzieci, i nie ważne czy mają 30 czy 50 czy 80 lat. Im wcześniej to sobie uświadomisz tym lepiej dla Ciebie, bo szybciej wejdziesz na drogę samostanowienia o sobie i swoim życiu.

Zawsze poddawaj przemyśleniom podglądy innych – jeśli ktoś Ci mówi „X”, spytaj „Czemu tak uważasz?”, po uzyskaniu odpowiedzi, zadawaj kolejne pytania. Edukuj się. Rozwijaj się. Stawiaj się świadomym siebie i innych ludzi.

Inni ludzie i sytuacje które stwarzają, to Twoje drogowskazy – obserwuj je i decyduj w która stronę chcesz iść. Ale nie daj się popychać jak owca do zagrody. Bądź swoim własnym przewodnikiem. Jeśli lubisz podążać za tłumem, to ok, podążaj. Ale jeśli tego nie lubisz, to tego nie rób. Żyj w zgodzie ze sobą – z tym sobą, który się w Tobie dopiero narodzi, tym kim jesteś naprawdę, nie zaś z tym Tobą, który został uwarunkowany przez lata poglądów innych ludzi. Teraz jest moment w którym możesz podjąć decyzję – decyzję, która zmieni Twoje życie, decyzję która przybliży Cię do tego, że będziesz mieć w życiu wszystko to co dla Ciebie najlepsze.

Jeśli marzysz o wielkich pieniądzach ok, ale pomyśl, czy wolisz żyć z pełnym kontem , czy już teraz zdecydować się na to, aby spotykało Cię w życiu wszystko to co dla Ciebie najlepsze. I to „wszystko to co dla Ciebie najlepsze” to wcale nie musi być pełne milionów euro konto. To może być coś innego. Czy nie wolałbyś żyć w sposób, który Cię w 100000% uszczęśliwi?

Nie myśl o pieniądzach, nie myśl o idealnym partnerze, nie myśl o super etacie. Myśl tylko o tym, aby w Twoim życiu było tylko to, co dla Ciebie najlepsze. Cała reszta przyjdzie sama i we właściwej kolejności. Zaufaj swojemu życiu, przecież nie jesteś na Ziemi bez powodu – jesteś tu bo sprowadziła Cię tu miłość innych osób, Twoich rodziców, czy dziadków, czy kogokolwiek innego. Być może niewłaściwie afirmowali wszystkie swoje myśli na temat Twojego życia, przez co nie jesteś teraz szczęśliwym człowiekiem, ale wybacz im to. Masz ważniejsze sprawy niż rozpamiętywanie złych wydarzeń. Masz przed sobą decyzje, czy chcesz być spełnionym człowiekiem czy nie. Masz do wyboru jakość swojego życia.

Czy zaufasz życiu? Czy zaufasz samemu sobie?

Pamiętasz film „Titanic”? Główny bohater wygrywa w karty bilet na Titanica dosłownie na kilka minut przed odpłynięciem statku. Cieszy się na tę przygodę, jest spontaniczny i wdzięczny życiu za to, że na niego wsiadł. Spotyka na nim piękna kobietę z wyższych sfer w której się zakochuje. Z wzajemnością. Maluje jej portret, kocha się z nią. Jest szczęśliwy. Statek jednak ulega zderzeniu z góra lodowa i zaczyna tonąc. Zakochanym nie udaje się dostać na szalupę ratunkową. Chłopak więc przyciąga jakąś deskę, by ukochana mogła na niej leżeć i czekać na pomoc. Sam z braku miejsca pozostaje w lodowatej wodzie. Umiera z przemarznięcia.

Czy jego życie było zmarnowane?
Nie było – zaznał miłości, szczęścia, czerpał z życia cała jego radość. Po czym odszedł ze świata, bo takie okoliczności zaistniały. Przyjął je z wdzięcznością i te dobre i te złe.

A co z kobietą?
Płynie statkiem, wraz z narzeczonym, który się nad nią znęca i psychicznie i fizycznie. Ma wielkie bogactwo, więc jako jego żona będzie zabezpieczona finansowo. Niestety robi to wbrew sobie, na prośbę swojej matki, która „dla jej dobra” swata ja z tyranem. Ale... na statku jest pewien prostoduszny chłopak, bez szlachetnego urodzenia, który pokazuje jej jak wesołe i zabawne może być życie. Uczy ją czym jest wolność, czym jest świadomy wybór, pokazuje że ma prawo wybierać to co chce. Nawet jeśli to się komuś nie podoba. Uczy ją, że łamanie obowiązujących w danej kulturze narzuconych zasad wychowania i zachowania, nie jest niczym złym. Pokazuje że dobro nie ogranicza ludzi i ich nie uzależnia od siebie.

Potem ona leży przemarznięta na desce po zatonięciu statku. Odkrywa, ze jej ukochany zamarzł, ratując jej życie. Czy też może ofiarowując jej życie, za swoje. Pokazując nawet w taki tragiczny sposób, że człowiek ma prawo dokonywać takich wyborów, jakich chce.

Dziewczyna staje więc przed wyborem – wrócić do dawnego życia, przeprosić swojego narzeczonego, za rzekomą zdradę, i przez kolejne 40 lat toczyć grę pozorów, w arystokratycznym świecie kłamców, czy zacząć nowe życie, w którym będzie mogła robić to co ja uszczęśliwia, to co jej sprawia przyjemność, bo wie, że to co inni jej wmawiają, dla jej rzekomego dobra, to stek kłamstw, szemrane interesy osób trzecich i nic, co tak naprawdę przyniesie jej szczęście.

Człowiek zawsze ma wybór.
TY masz zawsze wybór.

Zdecyduj się na życie , które będzie dla Ciebie właściwe.

Zdecyduj się na to już teraz.
Powiedz na głos – przeczytaj na głos tę afirmację:

W moim życiu, wszystko dzieje się dla mojego najwyższego dobra. Z tej i z każdej sytuacji w moim życiu , wynika dla mnie tylko dobro. Potrafię dokonywać pozytywnych zmian w swoim życiu. Od teraz codziennie robię dla siebie coś dobrego. Dokonuje właściwych wyborów. Szanuję siebie i kocham siebie. Życie spełnia wszystkie moje potrzeby z wielką obfitością. Mam zatem obfitość zdrowia. Obfitość pieniędzy. Obfitość miłości. Czuje wdzięczność za swoje życie.

Pomyśl o tym,
Aneta Styńska
założycielka Internetowej Poradni Psychologicznej i Seksuologicznej Psychorada.pl

________________________________________________________________
Jak polepszyć jakoś swojego życia
- profesjonalnie, skutecznie i anonimowo?

  • Załóż konto lub zaloguj się
  • Poznaj wszystkie nasze szkolenia i programy psychoedukacyjne!
  • Wybierz ten, który Ci najbardziej odpowiada
  • I postaw na najwyższą jakość Twojego życia!


Najlepsze narzędzie rozwoju osobistego!
2010-08-05 15:07:46

Autor: Aneta Styńska, psycholog społeczny,
właścielka Internetowej Poradni Psychologicznej - Psychorada.pl

Różni ludzie różnie patrzą na rozwój osobisty, tak samo jak na zajęcia z psychologiem czy coachem rozwoju osobistego. Rzadko jednak wykazują, tak optymistyczne podejście do tego tematu, jak mój znajomy Sebastian Schabowksi (wielki zwolennik rozwoju osobistego, pasjonat literatury motywacyjnej i trener motywacyjny) o czym dowiedziałam się przez zupełny przypadek :)
Oto (oczywiście autoryzowany) fragment z naszej korespondencji:

SS: Spotkałem niedawno osobę, która po kilku latach terapii, miała niezwykle wysoki poziom rozwoju osobistego i to bez studiowania literatury motywacyjnej... Sam się zastanawiam nad zaczęciem terapii, bo wyniki są dość ekscytujące.

AS: Bo zajęcia z terapeutą, to jest dość mocny wgląd, żeby nie powiedzieć "wjazd" w siebie. Czytając literaturę, czy chodząc na wykłady nabywasz wiedzę na dany temat. Natomiast chodząc na indywidualne zajęcia, prowadzący pracuje tylko z Tobą, tylko Tobie poświęca czas i już samo to zmusza Cię, do aktywności. Różnica pomiędzy "czytaniem o..." a "braniem udziału w", to tak, jak różnica pomiędzy teorią, a praktyką w wykonywaniu jakiegoś zawodu.
Dzięki temu, że prowadzący patrzy na Ciebie obiektywnie - jest w stanie pokazać Ci rzeczy, których nie wiesz na swój temat lub ich nie zauważasz, bo jesteś za blisko i nie widzisz ich obiektywnie. To bardzo szybko jest w stanie otworzyć Ci oczy i pomóc uzyskiwać lepsze rezultaty w dziedzinie, na której Ci zależy.

SS: Dawno nie byłem tak podekscytowany jakimiś zajęciami, jak teraz w kontekście tych konsultacji. Wygląda na to, że omijało mnie dotąd bardzo przydatne narzędzie rozwoju osobistego :)

AS: Świetnie, że tak myślisz, bo większości ludzi, zajęcia z psychologiem czy seksuologiem wydają się gorszym kataklizmem niż tsunami. Ciągle jeszcze ludzie wierzą, że do psychologa chodzą wariaci, a do seksuologa zboczeńcy...
A to przecież specjalista, jak każdy inny - bolą Cię oczy idziesz do okulisty, boli serce to idziesz do kardiologa. Chcesz mieć lepsze rezultaty w życiu, rozwiązać swoje problemy, stać się bardziej dojrzałą i szczęśliwą osobą - idziesz do psychologa.
Jeśli chcesz zacząć od razu konsultacje u nas to daj znać - bo wprowadzamy nowy niższy cennik...

SS: Pewnie, że chcę, daj znać, co powinienem zrobić. Wydaje mi się, że cena nie jest jakoś maksymalnie ważna, bo wartość może być bezcenna :D

I właśnie dlatego, teraz ja zapraszam Ciebie, do podjecia decyzji o rozpoczęciu Twojej własnej przygody z rozwojem osobistym :)

Aneta Styńska
założycielka Internetowej Poradni Psychologicznej Psychorada.pl
_________________________________________________________________
Jak polepszyć jakoś swojego życia
- profesjonalnie, skutecznie i anonimowo?

To łatwiejsze niż myślisz! :)


Czemu się złościsz?
2010-07-22 10:31:41
Są takie chwile, w których najbardziej opanowany człowiek zaczyna bić przysłowiową pianę wiadomo skąd. Wybuchy złości zaczynają się oczywiście niewiennie, od jednego drobnego ustępstwa na rzecz drugiej osoby, które oczywiście robimy kosztem swoich zasad, lub jeszcze gorzej wbrew swojemu temperamentowi. Przyczyn może być wiele, ale łaczy je znana niemal każdemu człowiekowi na ziemi chęć utrzymania „świętego spokoju”.

I tak dla świętego spokoju pojedynczymi, malusienieńkimi kroczkami zaczynamy się godzić, na działanie osób drugich i trzecich wbrew nam. Na własną prośbę, dla niewłaściwie pojętego zachowania zgody w otoczeniu.

Sęk w tym, że każdy człowiek ma swoją miarę wytrzymałości. Jeden może dźwignąć na swych barkach kilkaset zachowań autosabotażowych. Ktoś inny kilka tysięcy. A ktoś jeszcze inny tylko kilkanaście. W tej grze nie ma jednak strongmenów, których za wytrzymałość, czy też masochizm, przyznawane są nagrody. Wręcz przeciwnie – od razu czerwona kartka i dyskwalifikacja z dalszej gry. Co więcej im bardziej wytrzymały zawodnik, tym cięższe konsekwencje.

Łatwo to sobie wyobrazić na prostym przykładzie. Weźmy za przykład milczącego Marka, który mówi o sobie, że jest „niespotykanie spokojnym człowiekiem”. Od 20 lat ma żonę Annę, wiecznie gderającą i narzekającą na wszystko co się da, a najbardziej na Marka. I tak sobie żyją, dzień po dniu, rok po roku. On mówi o niej „typowa baba”, ona o nim „gburowaty gamoń”. Taki familijny folklor.

Aż któregoś dnia, niewiadomo dlaczego, absolutnie bez powodu (bo przecież nie zdarzyło się nic wyjątkowego) Marek pęka i stosując wszelkie przyjęte standardowe zachowania stosowane na przestrzeni wieków podczas kłótni (a więc krzyki, wyzwiska, groźby i co tam jeszcze ma ochotę), wszczyna apokaliptyczną awanturę swej małżonce.

Oczywiście Anna jest osłupiała, bo po raz piewrwszy widzi męża tak wzburzonego. Stoi, patrzy ze starchem w oczach i milczy (po raz pierwszy od dnia ślubu, jakby powiedział Marek), bo kompletnie nie rozumie co się stało. Czemu ten jej milczący gburowaty mąż, nagle oszalał, co mu się mogło przytrafić? Zaczyna intensywnie myśleć, może w pracy coś mu nie poszło, może koledzy mu zrobili przykrość, może stracił pieniądze, a może... hmm co może? Co by się jednak nie stało, czemu do diaska cała złość skupiła się na niej, biednej i boguducha winnej Annie? Przecież nie zrobiła nic takiego, co by mogło go tak wkurzyć. Ot dzień, jak co dzień.

Albo weźmy na przykład dwudziestokilkuletnią Joaśkę, i zakochanego w niej po uszy jej chłopaka Sławka. Joaśka w przeciwieństwie do Marka, wybucha średnio raz w tygodniu dosłownie o każdy drobiazg. Sławek twierdzi, że nigdy się jej nie da dogodzić, bo zawsze jej za mało wszystkiego. Kupi jej buty - no to fajnie, ale czemu to nie są buty lepszej marki, takie jak ma przyjaciółka? Wakacje w Gołębiewskim – no fajnie, ale czemu nie w Turcji, tak jak ich znajomi? Sławek spuszcza uszy po sobie i dalej się stara uszczęśliwić ukochaną. Z coraz mniejszym entuzjazmem. Już raczej dla świętego spokoju w domu. Jeszcze nie wie, że kiedyś stanie się typowym Markiem. To czy wybuchnie za 5 lat czy za 35 lat, zależy od jego psychicznej wytrzymałości.

W czym tkwi problem? Na kłamstwie kamuflowanym od lat. Marek nigdy nie powiedział Annie, że męczy go jej gderliwe zachowanie (które z każdym rokiem przybiera na sile) i że wolałby, aby je zmieniła lub chociaż poskromniła. Po prostu ustępował, dzień po dniu, bo został nauczony, że kobiecie trzeba ustępować, bo to słaba płeć. Anna przeciwnie, wychowana w środowisku, gdzie szanowało się osoby domiujące, sama chciała taką być, by poczuć się wreszcie kimś i uleczyć wcześniejsze porażki. Joaśka nigdy nie powiedziała Sławkowi, że go nie kocha, bo nie wierzy w miłość, tylko w twarde fakty, takie jak zasobne konto i że jest z nim tylko dlatego, że chce się w życiu ustawić finansowo przy kimś kto rokuje takowe ambicje. Nie będzie okazywać miłości, bo to oznaka słabeusza. Sławek nie rozumie czemu jego wybranka okazuje mu czułość tylko za prezenty, ale godzi się na to, skoro zrozumiał, że nie może liczyć na nic więcej.

Żadna z tych osób nie wpadła na pomysł, by grać w otwarte karty. Woleli latami kryć się pod starymi przyzwyczajeniami, konwenasami i noprmami społecznymi. Niekoniecznie uszczęśliwiając siebie nawzajem. A tkanka psychicznej nadwagi robila się coraz grubsza. A wiadomo nie od dziś, że stare przyzwyczajenia trudniej zmienić, tak jak stare drzewo przesadzać. Łatwiej kształtować właściwe postawy od razu, dzień po dniu, roku po roku, by dzięki temu tworzyć szczęśliwe relacje między ludzkie.

Ukrywanie swoich prawdziwych odczuć, przekonań, zachowań powoduje, że sami na siebie nakładamy nieprzyjemne jarzmo. I naprawdę męczymy się w tych więzach. Wyobrażasz sobie kogoś, kto uwielbia tańczyć, a przez całe życie tego nie robi, bo powiedział kiedyś przy znaczącej dl aniego osobie, że „taniec jest dla frajerów”, a ponieważ chce uchodzić za konsekwentnego człowieka przed innymi osobami, trwa w tym kłamstwie wiel lat, unieszczęśliwiając siebie. Bo przecież otoczeniu to pikuś, czy zatańczy czy nie. Ale zwyczajowy konwenas zwycięża.

Albo pomyśl o kobiecie, która całe życie chodzi w za długich spódnicach, tylko dlatego, że ktoś jej kiedyś powiedział, że „przy tak masywnych udach nie wypada nosić mini”. I marząc o mini, nosi te długie kiecki, których szczerze nieznosi, mimo że masywnych ud nie ma i nigdy nie miała. Ale... ważna dla niej osoba potępia kobiety chodzące w króciutkich spódniczkach. Opinia innej osoby wzięła górę.

Czy warto karać siebie przez wzgląd na inne osoby? I jeszcze robić to latami?

Jeśłi ulegniesz wpływowi dowolnej osoby i zaczniesz utrwalać dane zachowanie (Marek – milcząca zgoda na gderanie Anny, Sławek pokorna zgoda na brak szacunku Joaśki, tancerz zgoda na pobawienie się wykonywania swojej pasji, kobieta w długiej kiecce zgoda na pobawienie się marzeń na super wygląd), to z czasem stanie się ono integralną częścią Ciebie. Nawet jeśli wcześniej było Ci to całkowicie obce. Czy Ci się to podoba czy nie.

Ale to nie wszystko – bo wybuch złości, czyli ten bunt odroczony w czasie, to krótki przebłysk naszego prawdziwego ja, wrzeszczący różnymi słowami to samo przesłanie „Dość tych ograniczeń! Chcę być znowu sobą”.

To czy będzie to pierwszy krok do wyzwolenia siebie od siebie i wikłania się w destrukcyjne zachowania osób drugich i trzecich i wszystkich innych, zależy od uświadomienia sobie własnej niewoli. To pierwszy krok do zmian, można by rzec, że bez niego ani rusz i będzie to prawdą.

Dlatego warto przyglądać się własnej złości bez potępiania jej, a już na pewno nie siebie. Złość, to taki ostry sygnał alarmowy dla człowieka, który pokazuje że dzieje się coś niedobrego. Tak jak gdy zaczyna się ból zęba, wiadomo, że z żebem cos jest nie tak i należy przedsięwziąć kroki zaradcze takie jak pójście do dentysty i naprawienie zęba.

Tak w przypadu złości, psychika pokazuje nam, że jakieś zachowanie, słowa czy okoliczności sprawiły, że w nas samych coś się zadziało. I tak jak z zębem, należy przyjrzeć się dokładnie co konkretnie boli (taki auto-rentgen), zrozumieć to, czyli zastanowić się CO spowodowało naszą reakcję, a na koniec przedsięwziąć środki zaradcze (oczyścić ranę i wyleczyć). A to już nowy początek. Zdecydowanie lepszy, bo zgoda na bycie sobą buduje spokój wewnętrzny, a własna psychika jest nawjażniejsza do osiągania szczęścia.

Pomyśl o tym,
Aneta Styńska
założycielka Psychorada.pl

________________________________________________________________
Jak polepszyć jakoś swojego życia - profesjonalnie, skutecznie i anonimowo?


czy TY też masz korek w swoim sercu?
2010-06-07 17:02:08

Autor: Kinga Frąckiewicz, psycholog kliniczny z serwisu psychorada.pl

Czasem mówienie o uczuciach nie jest łatwe, szczególnie wtedy, kiedy sami nie wiemy, co czujemy, kiedy się w tym pogubimy.

On rozczarował Cię już mnóstwo razy. Kłócicie się, potem burza przycicha i jest całkiem dobrze, wypełniacie Wasze codzienne obowiązki związane z dzieckiem, pracą, domem.

Tylko nie kochacie się ze sobą tak często jak dawniej, właściwie dosłownie ze sobą nie śpicie. On zasypia w salonie na kanapie, Ty zasypiasz z dzieckiem, bo tak jest Ci wygodniej. Jeśli synek w nocy Cię budzi, nie musisz z sypialni przechodzić do dziecinnego pokoju, żeby go uspokoić.

Coraz rzadziej mówisz mu , że go kochasz, czujesz, że brzmi to jakoś fałszywie, kiedy wypowiadasz te słowa. Masz wrażenie, że mówisz wtedy obcym, nie swoim głosem. Rzadziej też od niego słyszysz : kocham cię.
Aż pewnego dnia on Cię przytula i mówi: tęsknię za Tobą. Czy Ty mnie jeszcze kochasz? Czy jestem dla Ciebie ważny? Całuje Cię, rozbiera i głaszcze, a Ty poddajesz się jego pocałunkom, ale nie potrafisz rozluźnić swojego ciała, na tyle, żeby współgrało z jego ciałem. Żebyś mogła poczuć, że stajecie się jednym w miłosnym uścisku. Bo w głowie masz burzę myśli skoncentrowanych na jednym pytaniu: czy jeszcze go kochasz ? I bardzo chciałabyś znaleźć na to pytanie odpowiedź. Dla niego. A jeszcze bardziej dla siebie. Bo okazuje się, że tego nie wiesz.

Rozmawianie o uczuciach zbliża do siebie partnerów. Ale jak rozmawiać o nich, jeżeli sama nie wiesz, co czujesz. Musisz więc milczeć. Kiedy nie wiesz, czy jest jeszcze w Tobie miłość do niego, wtedy czujesz momentami, kochając się z nim, a właściwie poddając się jego namiętności, że pozwalasz na gwałt na sobie. Że oddajesz mu swoje ciało tylko dla jego przyjemności i może jeszcze po to, żebyście mogli dalej nazywać się małżeństwem.

Za chwilę wstydzisz się takich myśli. Przecież on jest najbliższą Ci osobą. Kocha się z Tobą, więc jest jeszcze Twój, chce z Tobą być, jesteś dla niego ważna. Patrzysz na niego z czułością. Gdybyś potrafiła podzielić się z nim tym, co czujesz, przyniosłoby Ci to ulgę. Przestałabyś czuć się spięta, jeśli mogłabyś być z nim szczera. Teraz masz poczucie, że go okłamujesz, kochając się z nim i pozwalając, żeby nie wiedział tego, że wątpisz w swoją miłość do niego.

Raptem przychodzi do Ciebie pewne wyobrażenie w formie bardzo wyraźnego obrazu. Nie wiesz, co czujesz ale wiesz, jaki obraz widzisz pod zamkniętymi powiekami. Możesz mu powiedzieć o tym, co widzisz, chociaż nie potrafisz jeszcze powiedzieć o tym, co czujesz.

- Wiesz - mówisz - kiedy się kochaliśmy, taki obraz miałam przed oczami: widziałam swoje zatkane serce. Wiedziałam, że jest czymś zatkane. I nie dawało mi spokoju pytanie o to, czym ono jest zatkane i co powoduje to , że jest zatkane.

- Czym kochanie, czy już wiesz?

- Tak, zobaczyłam to dokładnie właśnie przed chwilą. W sercu jest korek. Taki jak w butelce z winem. Kiedy mnie całowałeś miałam chwilami wrażenie, że czerwone wino w sercu napiera na korek i chce go wypchnąć, ale korek wciąż tkwił w środku. Wiesz, ja sama włożyłam w serce ten korek. Zakorkowałam je i nie pozwoliłam tego korka z serca wypchnąć.

- Kochanie, jak myślisz, czym jest to wino, a czym jest ten korek?

- Wino to miłość do Ciebie, którą mam cały czas w sercu, a korek powstał z moich lęków, które nie pozwalają tej miłości płynąć. Zablokowałam uczucia do Ciebie, żeby nie przeżywać więcej rozczarowań.

- Czym czułaś się rozczarowana? Powiedz wszystko co leży Ci na sercu.

Nagle wielka tama Waszego milczenia puściła uwalniając całe ogromne napięcie zgromadzone w Tobie. I słowa, potoki słów. Rozmowa o Waszych uczuciach rozpoczęła się w tym momencie i trwała długo. Tyle czasu, ile potrzebowaliście na to, żeby powiedzieć sobie nawzajem o tym, co do siebie czujecie. O Waszych wzajemnych oczekiwaniach, rozczarowaniach i nadziejach.

Czasem wyobrażenia, które przychodzą do nas na jawie, ale mogą też przychodzić we śnie, możemy wykorzystać do zobaczenia tego, co jest w nas. Tego, co jest ważne. Przychodzą w nich symbole mogące nam pomóc zrozumieć to, czego nie rozumiemy. Zawierają ukryte znaczenia, które możemy odczytać, jeśli tylko spróbujemy to zrobić. Więc to róbmy.

Kinga Frąckiewicz, psycholog kliniczny "a href="http://psychorada.pl">Psychorada.pl


_________________________________________________________________
Jak polepszyć jakoś swojego życia
- profesjonalnie, skutecznie i anonimowo?

To łatwiejsze niż myślisz! :)


Lato miłości
2010-06-07 16:23:50
Już moja babcia mówiła, że maj jest miesiącem miłości, specjalnym magicznym czasem dla zakochanych. A skoro tak, to niech całe lato będzie pełne miłości. I ja też chciałam wyjść na przeciw miłości, i przygotować specjalne letnie spotkania dla par i singli.
Gdy w piątek wracałam z popołudniowego wypadu do sklepu, obładowana zakupami, minęłam na swojej drodze wiele przytulających się par. Aż, skręcało mnie, żeby w jakiś sposób porozmawiać z Tobą o związkach, miłości, związanych z tym mitach i innych ważnych dla nas sprawach.
Bo co tu dużo mówić, nie praca, nie pieniądze, ale właśnie udany związek, w którym czujemy się spełnieni, szczęśliwi i bezpieczni, jest czymś najważniejszym w życiu. Świadomość, że posiadasz w swoim partnerze solidne oparcie i wiarę w to, że zawsze możesz na niego liczyć, zawsze dodaje sił do realizowania się we wszystkich innych życiowych zmaganiach.
I właśnie dlatego, że dla mnie związki miłosne i tworzenie szczęśliwych rodzin są dobrem szczególnym, chcę aby każdy człowiek, miał szansę, na życie pełne miłości, wśród kochających się osób. Miłość, daje ludziom wszystko to co najlepsze. Jest najlepszą drogą, jaką człowiek może wybrać.
W tym całym życiowym pędzie dorosłych, czyli:
  • z domu do pracy;
  • z pracy do innej pracy;
  • z pracy do domu itd.
gubimy gdzieś radość z tego, że jesteśmy z tym „jedynym ukochanym” człowiekiem, że możemy cieszyć się jego bliskością, spędzać z nim czas, pić kawę i robić to wszystko o czym marzyliśmy, gdy tylko go poznaliśmy.
Teraz nie jest jednak tak fantastycznie, jak kiedyś? W wielu przypadkach są to nieporozumienia związane z tym co najogólniej mówiąc dzieje się w naszym łóżku i jego bliskiej okolicy.
Mówić wprost - intymność często zostaje często sprowadzona do przepisów i pozycji, nie zaś do wglądu w siebie, w swoje oczekiwania, swoje potrzeby emocjonalne, erotyczne, a więc szukania najlepszej drogi do wspólnych radosnych doznań.
Niestety na przestrzeni wielu lat, pojęcie miłości zostało wypaczone. Odebrano jej niewinność, a zamiast tego wsadzono w kajdany zasad, norm i uwarunkowań społeczno-prawnych.
Nie zgadzam się na taki obrót spraw. TY też się nie zgadzaj. Pozwól sobie i swoim bliskim, na nowo odkryć delikatność uczuć, która jest nam dana. Aby więc dodać trochę pikanterii w letnie odrywanie uczuć zapraszam Cię na stronę, na której znajdziesz odpowiedź na pytanie "Jak rozwiązać intymne problemy w Twoim związku"
Jeżeli od dłuższego czasu myślisz o tym, żeby coś zrobić ze swoim związkiem, jeśli chcesz znowu poczuć motyle w brzuchu to ta strona jest dla Ciebie.


Miłość najcenniejsza jest tylko za życia
2010-04-30 13:31:00
Cały czas mam w głowie obrazy, które serwowała telewizja podnośnie pary prezydenckiej po katastrofie samolotu w Smoleńsku. Najbardziej uderzał fakt, że każda ze stacji telewizyjnych pokazywała parę prezydencką, jako bardzo kochające się małżeństwo (pewnie tak w istocie było), które mimo prowadzenia życia publicznego, jako głowy państwa, umiało w tym całym zamieszaniu, zachować miłość , godność i wzajemne zrozumienie. To fantastyczne obserwować takie pary. Szkoda tylko, że pokazywane dopiero po ich tragicznej śmierci.

Pokazywanie małżeństwa, jako fajnego sposobu na życie, jest bardzo chwalebne i my w Psychoradzie, będziemy starać się, aby osoby do nas zgłaszające się, czy to single czy osoby w związkach, też mogły docelowo mieć małżeństwo swoich marzeń. Jednak absolutnie za swojego życia. Legendy o idealnym małżeństwie, po śmierci danej pary niczemu nie służą. A danej parze już najmniej.

Życie toczy się za życia. To żyjąc sztuką jest, aby osoby obserwujące nas, widziały ludzi szczęśliwych i spełnionych. Bez niepotrzebnego splendoru, przykrytego maską obłudy i hipokryzji.

Para, aby uchodziła za kochająca się, musi spełnić jeden tylko warunek. Musi się kochać. Tylko tyle. Jeśli brzmi to głupio, to przypominam, że liczba rozwodów w Polsce stale rośnie. W idealnej sytuacji wystarczy podpisać kilka papierków i pójść na rozprawę rozwodową.

Jak to ma się do miłości, która "nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie." (NT, 1 Kor 13)

Nie można komuś zabrać swojej miłości, bo ona jeśli trwa, to się nigdy nie kończy. Kończy się nasza dobra wola, ego wysuwa na pierwszy plan, mogą wystąpić problemy, których nie ogarniamy, ale to tylko zewnętrzna otoczka. Miłość, płynąca z wnętrza serca jest zawsze. Wystarczy, jak do ogniska, podrzucić nowe drwa, aby płonęła nadal. O miłość trzeba dbać, tak samo jak o posiadane ubranie, meble czy samochód. Nie sztuką jest bez przerwy uganiać się za nową miłością. W ten sposób nigdy nie zbuduje się trwałego związku, tylko ciągle trwać będzie na fazie pierwszej tj. próbie zbudowania go. Drobne nieporozumienia czy "niezgodność charakterów", tak popularnie wpisywana w pozew rozwodowy, powinna być ostatnią alternatywą. Rozwód powinien być ostatnią alternatywą.

To bardzo ważne, aby mieć to na uwadze, ponieważ większość osób, nie rozumie, że biorąc ślub, ślubuje faktyczną przysięgę wobec siebie i wszystkich zgromadzonych osób.

Tak brzmi tekst przysięgi małżeńskiej podczas ślubu kościelnego: "ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to że Cię nie opuszczę aż do śmierci."

A tak podczas ślubu w USC: "Świadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, uroczyście oświadczam, że wstępuje w związek małżeński z (...imię) i przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo, było zgodne, szczęśliwe i trwałe."

UCZYNIĘ WSZYSTKO, ABY NASZE MAŁŻEŃSTWO, BYŁO ZGODNE, SZCZĘŚLIWE I TRWAŁE. ŚLUBUJĘ CI MIŁOŚĆ, WIERNOŚĆ I UCZCIWOŚĆ MAŁŻEŃSKĄ.

To poważna decyzja i należy najpierw poważnie się zastanowić, czy jesteśmy w stanie trwać przy ukochanej osobie w chwilach trudnych. Bo w prostych być obok, bawić się, imprezować czy żyć na wysokim poziomie materialnym, jest naprawdę łatwo. Problemy zaczynają się, jak zaczyna brakować tych dobrych chwil i pojawiają się trudności w postaci przeciążenia pracą zawodową, opieką nad dziećmi, wkracza brak pieniędzy, gdy okazuje się, że nie było pomiędzy osobami w związku prawdziwej miłości i przyjaźni, a tylko lekko pojęta zabawa.

I tu właśnie zaczynają się piętrzyć trudności w związku, bo para dochodzi do momentu w którym, oboje partnerzy czują się oszukani. Oboje myśleli, że całe życie będzie łatwo, nikt ich nie uprzedził o trudnościach życia codziennego, a tu okazuje się, że życie to nie zabawa. To obowiązki, ograniczony czas wolny, konieczność wykonywania prac, na które nie zawsze ma się ochotę, wizyty u teściów, którzy tak bardzo się od nas różnią, itd.

Bez miłości, tej faktycznej wypływającej z serca, przejście trudnych sytuacji nie jest możliwe. Gdy zamyka się serce na drugiego człowieka, do gry wchodzi ego. A gdy zaczynamy słuchać swojego ego (czyli utartych poglądów i schematów zachowania wgrywanych przez całe życie), przestajemy patrzeć na związek, jako na wspólnotę dwóch czy więcej osób (jeśli są dzieci). To już koniec związku.

Jeśli każdy z partnerów postępowałby według słów "uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo, było zgodne, szczęśliwe i trwałe" liczba rozwodów by drastycznie malała. Niestety nie maleje, bo łatwiej jest psuć niż naprawiać. Łatwiej jest wziąć rozwód, niż wrócić do źródeł miłości. Łatwiej zwalić winę na partnera, niż samemu wziąć odpowiedzialność za wspólne życie, a przecież:

"Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma." (NT, 1 Kor 13)

To akurat chrześcijański przekaz biblijny, ale nie ważne jakiej się jest wiary - każda wiara głosi miłość. Pamiętajmy, że "rozwód jest złem. Ale nie jest patologią. Patologią jest to wszystko, co doprowadza do rozwodu." - prof. Maria Jarosz, socjolog z PAN

Nic tak nie umacnia związku, jak szczere, ciepłe rozmowy, w których faktycznie zależy nam na znalezieniu obustronnych korzyści. Nie negocjacjach handlowych, ale na serdecznej rozmowie.

Na zakończenie jeszcze cytat z Marii Kaczyńskiej, której przykładem rozpoczęłam niniejszy artykuł na temat związków: "[Mąż] mówi do mnie: kochanie, maluszku, babusiku, babiszonku, babuszku". Czy ckliwość, to wyraz słabości ze strony prezydenta, czy drobnostka budująca trwale fundamenty ich miłości? Ja wolę wierzyć w to drugie. Po prostu facet kochał swoją żonę i już. I nie wstydził się jej tego okazywać. A brak okazywania uczuć, prowadzi do ich zaniku. Skąd możesz wiedzieć, że partner darzy Cię uczuciami, jak Cię nie przytula, nie mówi, że kocha, nie rozpieszcza? Nie da się. Te wszystkie drobne gesty, to drewka do podsycania żaru miłości.

Aneta Styńska

Program Odnowy Związku

PS Żeby było jasne - nie popieramy i nigdy nie będziemy popierać związków patologicznych, w których panuje jakakolwiek forma przemocy. Uważam jednak, że większość par, wyniszcza się nie dlatego, że tkwi w związku patologicznym, ale dlatego, że ludzie ani w swoim domu rodzinnym, ani później, nie zostali nauczeni codziennego życia rodzinnego.


Dopadła Cię depresja?
2010-04-30 13:30:21

Autor: Kinga Frąckiewicz, psychorada.pl

Nie mogłam doczekać się weekendu, tymczasem kiedy wreszcie jest ,leżę na łóżku i nic mnie nie cieszy. Za oknem widzę tylko szarość i mam poczucie, że ktoś zamknął mnie w tekturowym pudle. Deszcz jednostajnie uderza o szybę, niebo płacze, a ja płaczę razem z nim, choć oczy mam suche. Tęsknota za czymś nie określonym wzbiera we mnie, dławi moje gardło . Czuję smutek.

Depresja jesienna... - czytam na wielu internetowych stronach ...obniżenie nastroju, pojawiające się w okresie jesienno- zimowym. Cierpi na nią 10 % społeczeństwa, częściej ulegają jej kobiety, zwykle pomiędzy 20 a 40 rokiem życia... Jeżeli w ubiegłym sezonie zapadałeś na nią ,prawdopodobnie i tej jesieni Cię nie ominie... .Spowodowana jest niedoborem światła słonecznego. Jego natężenie jest teraz kilka razy niższe niż w słoneczny wiosenny dzień i aż do 100 razy niższe niż latem. W ciemności organizm produkuje więcej melatoniny - hormonu, którego nadmiar powoduje, że jesteśmy senni i apatyczni.

No cóż, przynajmniej wiem, że ,to co czuję ,jest normalne i nie ja jedna przeżywam teraz trudne chwile ale znajomość teorii nie pomoże mi wyjść z przygnębienia. Czytam więc dalej o tym, jak poradzić sobie z jesienną depresją . Znowu na stronach internetowych podobne porady: ...zrelaksuj się, weź rozluźniającą ciepłą kąpiel , wrzuć do wanny plastry cytryny, wyjdź na spacer, łap ostatnie promienie słońca, kup sobie coś kolorowego, otaczaj się kolorami.

Co za głupota. Gdyby pójście na spacer i kupienie sobie kolorowej szmatki pomagało, nikt by nie cierpiał na jesienne depresje. Nic odkrywczego, sama bym na to wpadła.

Wyłączam internet, próbuję się więc zrelaksować. Biorę ulubioną książkę, robię sobie herbatę i wyciągam z szafki paczkę czekoladowych ciasteczek, włączam płytę Mocarta, wracam na łóżko, przykrywam kocem. I nic. Nie pomaga. Na czytaniu nie mogę się skoncentrować, ciasteczka wszystkie co do jednego zjadam i mam z tego powodu tylko wyrzuty sumienia, robię się coraz bardziej senna i smutno mi coraz bardziej.

Nie wystarczy sam relaks, żeby odeszły jesienne smutki. Żeby poradzić sobie z jesienną depresją ważne są dwie rzeczy. Musimy się zrelaksować i rozluźnić, na co każdy ma wypracowane własne skuteczne metody:

  • posłuchanie muzyki, która przynosi uspokojenie,
  • herbatka z dziurawca ,
  • odprężająca kąpiel
  • i wiele innych specyficznych sposobów.

Drugą ważną rzeczą, bez której samo rozluźnienie nie będzie skuteczne i nie przegna na długo smutku, jest dodanie sobie energii. Mamy tendencje do zalegania w fotelu, kiedy dopada nas jesienna depresja. Robimy się coraz bardziej senni, apatyczni, roztrząsamy smutne myśli, rozpamiętujemy przykre sytuacje z przeszłości, które teraz pojawiają nam się w głowie. Bo jesień to czas zatrzymania i czas refleksji. Czas zbierania plonów. Ale jeżeli nasze myśli są depresyjne, koncentrujemy się głównie na tym, co nam się nie udało, co straciliśmy i bilans zdarzeń okazuje się dla nas ujemny.

W jaki sposób naładować się energią? Depresja jesienna to przede wszystkim reakcja na brak światła słonecznego Metody, którymi bombardują nas internetowe i gazetowe poradniki mogą okazać się pomimo swojej prostoty , skuteczne w pokonaniu jesiennej depresji. Nasza energia wzrasta dzięki temu, że się ruszamy i dzięki temu, że korzystamy z energii słońca, jeśli tylko jest do tego okazja. Sposoby są bardzo proste , aczkolwiek wcale nie tak łatwo wcielić je w życie, kiedy najchętniej przeleżelibyśmy dzień w fotelu, kiedy łapie nas jesienny smutek Poza fizycznym ruchem, pobudzająco działa na organizm zapach cytrusów, więc kąpiel z dodatkiem cytryn nie jest wcale bezsensownym pomysłem i otaczanie się żywymi, energetycznymi kolorami. Tęsknimy za energią lata, za aktywnościami, których teraz nam brakuje.

Nie koncentrujmy się tylko na oglądaniu zdjęć i na wspominaniu wakacji , spotykajmy się z ludźmi. Poszukajmy w swoim otoczeniu osób, których nie dopadła jesienna depresja, pamiętajmy, że z jesienną chandrą nie poradzimy sobie, szukając wsparcia osób, które tak jak i my są przygnębione. Wspólne zagłębianie się w smutne myśli może pogłębić naszą depresję. Organizujmy wspólnie z przyjaciółmi wyjścia, najlepiej związane z fizycznym ruchem na powietrzu, tańczmy, spacerujmy, zbierajmy kolorowe liście i kasztany. Niech jesień nie kojarzy nam się z umieraniem lata ale z życiem i radością.

Jeżeli u naszej bohaterki, która z Mocartem, książką i ciastkami zaległa na łóżku obniżony nastrój utrzyma się przez dwa tygodnie, warto, żeby udała się po pomoc do psychologa.

Jeżeli zauważamy u kogoś z naszych bliskich , że jest przygnębiony, jeśli nie cieszą go rzeczy, którymi jeszcze niedawno mogliśmy zrobić mu przyjemność i poprawić nastrój, wtedy mamy sygnał, że dzieje się z nim coś niedobrego.

Alarmującym sygnałem, że depresja niebezpiecznie przedłuża się i że warto poszukać profesjonalnej pomocy jest:

  • Czarnowidztwo ( nasz przyjaciel skupia się na tym, co przykre, widzi w czarnych barwach przeszłość i teraźniejszość i przyszłość);
  • Izolowanie się od ludzi ( nasz przyjaciel nie odzywa się do nas długi czas, chociaż zwykle rozmawialiśmy przez telefon kilka razy w tygodniu. Teraz nie dzwoni i nie odbiera od nas telefonu, albo rozmawia z nami zdawkowo, słyszymy zmęczenie lub irytację brzmiącą w jego tonie głosu );
  • Zarzucanie działań, które były dotąd przyjemnościami (bliska nam osoba odmawia pójścia na koncert ulubionego artysty, przestaje zajmować się tym, co stanowiło jej hobby, nie można sprawić jej radości tym, co zwykle ją cieszyło);
. Jeśli któryś z tych objawów , które zauważymy u kogoś wokół nas lub u siebie przeciąga się w czasie i trwa dłużej niż dwa tygodnie, nieodzowna jest rozmowa z psychologiem.

Posłuchaj o skutecznych sposobach głębokiej relaksacji i radzenia sobie ze stresem w wersji audio aby móc cieszyć się życiem w pełni! Pierwszy w Polsce poradnik radzenia sobie ze stresem w wersji audio! A oto co piszą inni o tej publikacji:

    "(...) po raz pierwszy spotkałam publikację, która w tak prosty i przystępny sposób wyjaśnia jak osiągnąć relaks i wyciszenie. Autor podaje bardzo proste a efektywne ćwiczenia, które mogą być zastosowane bez wcześniejszych przygotowań przez każdego. (...) osoba korzystająca z ćwiczeń jest w stanie stosować je w trakcie codziennego życia. W tekście nie tylko znajdziemy wskazówki jak sobie radzić ze stresem, ale także metody pozwalające go uniknąć, wykorzystując do tego wyobraźnię i naturalne mechanizmy. Nauczymy się tego jak sprawić by działały one na naszą korzyść, a nie przeciwko nam." Ściągnij i posłuchaj!


SZUKAJ


POLECAM KURSY
Każdy z poniższych kursów odbywa się za pomocą internetu, a konkretniej e-mailowo.

21 kroków do udanej komunikacji - internetowy trening skutecznej komunikacji werbalnej

Jak żyć po rozwodzie

Internetowy Program Zmiany Osobistej

Zobacz wszystkie kursy internetowe >>

KONTAKT
Psychology Consulting
ul. Niepołomicka 22,
04-256 Warszawa

tel. kom. 0605-765-646
biuro(at)psyche.com.pl
My status

o Autorach strony
Polityka prywatności
Napisz jak podoba Ci się serwis. Nasz e-mail jest zawsze do Twojej dyspzycji.





 
(c) 2004-2006: A.S. (redakcja) & KotCzarny (kod)
Powielanie i kopiowanie w środkach masowego przekazu materiałów będących częścią serwisu psyche.com.pl bez zgody autorów jest niedozwolone.